Test: Loupdeck, konsola do edycji zdjęć w Lightroomie

0

Konsola Loupedeck jest narzędziem stworzonym specjalnie z myślą o pracy w Adobe Lightroom (w wersji 2.0 również Phase One Capture One – jednak tej funkcjonalności nie testowaliśmy), które ma być alternatywą dla klasycznej obsługi za pomocą klawiatury i myszki. Jednym z najwiekszych problemów postprodukcji jest czas jaki poświęcamy na nawigację po interfejsie i obsłudze suwaków Lightrooma. Dzięki konsoli Loupedeck niemal każdą opcję Lightrooma można przypisać do pokręteł urządzenia, co sprawia że wszystkie ustawienia mamy dosłownie – pod palcami. Czy to wszystko działa tak dobrze jak brzmi na „papierze”? Sprawdźmy!

Loupedeck – pierwsze wrażenia

Konsola Loupedeck na pierwszy rzut oka jest odrobinę mniejsza od przeciętnej klawiatury. Wykonana została całkowicie z plastiku, który nie wygląda niestety na coś adekwatnego do swojej ceny. Użyte materiały są z rodziny tych tańszych, a gałki do zmian ustawień przypominają gałki z tanich odbiorników radiowych. Samo urządzenie jest lekkie, wygodne, pewnie leży na biurku, a do komunikacji używa wyłącznie kabla USB. Szkoda, bo producent mógł się postawać i zaoferować wersję bezprzewodową. Szczególnie że coraz więcej urządzeń, w tym tablety rysikowe odchodzą od połączeń przewodowych. Przyciski funkcyjne, szczególnie te duże, prostokątne, lubią się czasem przycinać lub „nie stykać”. Podczas testowania zdarzało mi się, że naciskając któryś z przycisków nic się nie działo, dopiero po mocniejszym naciśnięciu przełączała się dana opcja. Po obróbce kilkunastu zdjęć można już je wyczuć i nie sprawiały problemów. Każde z pokręteł ma też opcję resetowania ustawień przez jego naciśnięcie.

Przyciski funkcyjne zostały rozlokowane w sposób bardzo przemyślany. Mamy tutaj podział na kilka najważniejszych grup tematycznych

Funkcje podstawowe

W ich skład wchodzą przyciski spełniające podstawowe role w Lightroomie, czyli: powiększanie zdjęcia, włączanie trybu pełnoekranowego, obracanie i przycinanie zdjęcia, podgląd edycji przed/po, cofanie i ponawianie ostatnich czynności, eksportowanie prac, czy włączanie pędzla korekcji.

Personalizacja

Konsola Loupedeck posiada 10 przycisków funkcyjnych i jedno pokrętło, które można spersonalizować. Przyciski P1 – P8 oferują możliwość dopisania dowolnego presetu z biblioteki Lightrooma, dzięki czemu pod ręką możemy mieć ulubione presety, które używamy zawsze przy obróbce zdjęć (na przykład wyostrzanie czy korekcję zniekształceń obiektywu). Przyciski C2, C3 z kolei oferują dopisanie jednej z gotowych, wybranych przed producentów oprogramowania funkcji Lightrooma. Mamy ich jednak sporo i możemy pod jeden z tych przycisków dopisać na przykład włączenie filtrów czy narzędzi korekcyjnych. Jest tutaj jeden błąd oprogramowania, gdyż na przykład dopisując do przycisku C2 lub C3 filtr połówkowy, a następnie aplikując go na zdjęcie, po ponownym naciśnięciu przycisku, oprogramowanie zamiast go wyłączyć, aplikuje domyślną funkcję danego przycisku (C2 – auto ustawienie tonów, C3 – auto balans bieli), co było bardzo denerwujące i zmuszało do sięgnięcia po myszkę bądź skrót klawiaturowy. Na koniec pokrętło ustawień C1. Tutaj można dopisać dowolną funkcję „suwakową” z paneli Lightrooma.

Pokrętła ustawień głównych

Pokrętła ustawień głównych to to, czego w Lightroomie używa się najczęściej: kontrast, klarowność, ekspozycja, cienie, światła, czernie, biele. To na tych pokrętłach pracujemy najcześciej używając konsoli. Umożliwiają precyzyjne ustawienie każdej z tych opcji.

Regulacja barw

Ta rodzina przycisków i pokręteł zawiera przede wszystkim korekcje balansu bieli oraz saturacji. Najwięcej miejsca zajmują jednak pokrętła typu „scroll” do korekcji barw z panelu HLS/Color. Mamy tu rozbicie na 8 kolorów, które odpowiadają wszystkim suwakom w panelu HSL. Przyciski Hue/Sat/Lum służą do przełączania funkcjonalności tych pokręteł. Mamy tu regulację odcieni, saturacji, jasności koloru. Jest także przycisk do przełączania się na tryb monochromatyczny.

Oznaczanie i selekcja

Ostatnia rodzina przycisków to operowanie na plikach. Wygodne to jest przy dużych sesjach, kiedy pracujemy na kilkuset zdjęciach i mamy zrobić selekcję. Możemy je oznaczać gwiazdkami, kolorami, wybierać konkretne pod obróbkę, a także kopiować i wklejać ustawienia.

Praca z konsolą, czyli jak to wychodzi „w praniu”

Fotografią zajmuję się od kilkunastu lat, głównie krajobrazową i architektoniczną, nad obróbką której spędza się na prawdę dużo czasu. Dotychczas moimi głównymi narzędziami pracy były myszka i klawiatura oraz tablet graficzny Wacom Intuos. Niedawno do testów wpadła mi konsola Loupedeck, które do niedawna była przeznaczona do pracy wyłącznie w Lightroomie, a teraz w wersji 2.0 obsługuje także Capture One i Aurora HDR (niestety pracy w tych programach nie testowałem). Urządzenie na początku traktowałem z dużym dystansem, oceniając je z góry jako gadżet dla osób, które mają za dużo pieniędzy – konsola kosztuje około 800zł. Po obróbce kilkuset zdjęć w ramach testów trochę zmieniłem zdanie. Urządzenie ma swoje wady i zalety, jednak nie spodziewałem się, że może aż tak upłynnić pracę nad zdjęciami.

Przede wszystkim konsola Loupedeck nie zastępuje myszki (tabletu) i klawiatury. Jest ich naturalnym uzupełnieniem. Pracując nad zdjęciami mogę ocenić, że 2/3 obróbki wykonuję przy użyciu kontrolera Loupedeck, a 1/3 nadal myszką/tabletem i klawiaturą.

Loupedeck to przede wszystkim precyzja i wygoda ustawień. Do tej pory wszystkie podstawowe ustawienia: ekspozycja, kontrasty, cienie, światło, czernie itp ustawiałem suwakami przy użyciu myszki bądź tabletu. Najwieksza wadą tego rozwiązania były nieprecyzyjne skoki czy to ustawień myszką lub tabletem. Problemem było także skupianie wzroku na panelu ustawień, żeby trafić w suwak, a dopiero na koniec przesuwanie go i oglądanie efektu na zdjęciu. To błądzenie wzrokiem czasem zajmuje chwilkę czasu, a przede wszystkim rozprasza. Dzięki konsoli Loupedeck wszystko wykonuję kilkoma suwakami, patrząc tylko na zdjęcie i ustawiając pokrętłami pasujące mi opcje. Na początku wzrok automatycznie szedł na konsolę, by zlokalizować dane pokrętło, jednak po kilkudziesięciu zdjęciach już w ogóle nie patrzyłem na konsolę, a wyłącznie na ekran. Dzięki pogrupowaniu pokręteł w „rodziny”, używane przeze mnie opcje były zawsze pod palcami. Pokrętłami możemy precyzyjnie, ustawić każdy z suwaków ustawień, dosłownie co do punktu, razem z balansem bieli. Oprogramowanie spełnia swoją rolę i pokrętła reagują natychmiastowo i prezyzyjnie, zauważalnie szybciej niż przy klasycznej edycji.

Do przycisków użytkownika można dopisać włączanie konkretnych narzędzi Lightrooma, na przykład filtru połówkowego, okrągłego, pędzla korekcji itp. Po aktywowaniu danego narzędzia można je ustawić bezpośrednio z konsoli Loupdeck, używając tych samych pokręteł co w przypadku obróbki, a następnie myszką umieścić/skorygować fragmenty zdjęcia według własnego gustu. Tutaj pojawia się minus – narzędzi nie da się wyłączyć bezpośrednio z konsoli. Kliknięcie ponowne przycisku, do którego zostało dopisane narzędzie wywołuje… domyślną akcję przycisku. A domyślna akcja to na przykład auto balans bieli. Co może wkurzyć nas kiedy obrabiamy zdjęcie i zależy nam na czasie. Producenci zdecydowanie powinni poprawić swoje oprogramowanie, ponieważ brak deaktywacji narzędzia jest niefunkcjonalne – trzeba wracać do myszki i wyłączać je ręcznie z panelu Lightrooma.

Dobrym rozwiązaniem jest także umieszczenie na konsoli pokręteł do korekcji koloru z panelu HSL/Color. Do zmiany funkcji tej rodziny przycisków służą  położone obok klawisze Hue/Sat/Lum, których aktywność sygnalizują białe diody. Przy pełnym skupieniu się na zdjęciu, można spokojnie zmieniać nasycenie czy jasność każdej z 8 barw.

Poza podstawową funkcjonalnością związaną z edycją, najbardziej w oczy rzuca się pokrętło do obracania zdjęcia. Jest największe ze wszystkich w urządzeniu, a jednocześnie trochę kłopotliwe przy obróbce zdjęć. Dlaczego? Ponieważ pracuje ze skokiem i faktycznie – zdjęcie można obrócić, jednak mało precyzyjnie, bo obrót następuje co kilka stopni. Co prawda precyzyjniej pracuje z jednocześnie wciśniętym przyciskiem Fn, jednak najwygodniej dalej robi się to myszką i linijką bądź ręcznym obracaniem zdjęcia na ekranie. Po naciśnięciu pokrętła włącza się funkcja Crop i w połączeniu z przyciskami P1 – P8 można wybrać jeden z 8 wymiarów kadru. Pokrętło zostało opisane jako „rotate/crop”, jednak swoją najważniejsza funkcję spełnia w… bibliotece. To strasznie wygodne przy selekcji zdjęć, kiedy nie trzeba naciskać strzałek na klawiaturze, tylko obracając pokrętłem przegląda się kolejne zdjęcia.

Panel biblioteki również obsługiwany jest przez konsolę Loupdeck. Poza przeglądaniem zdjęć, można w wygodny sposób oznaczać je gwiazdkami, kolorami, wybierać najciekawsze, a także przekopiowywać między nimi ustawienia bezpośrednio z konsoli.

Na konsoli producent umieścił dodatkowo dwa przyciski Zoom, jednak są kompletnie niefunkcjonalne. Przybliżają zdjęcie na środek kadru, a żeby podejrzeć inną część zdjęcia trzeba to robić myszką/tabletem. Funkcja Before/After też nie jest najszczęśliwsza – osobiście wolałbym aby przycisk wyzwalał funkcję pełnozdjęciowego podglądu zmian, to co robi przycisk „\”.

Oprogramowanie

Konsola Loupdeck nie jest automatycznie rozpoznawana przez systemy operacyjne Windows czy Mac. Trzeba najpierw zainstalować sterowniki ze strony internetowej producenta, a następnie podłączyć konsolę i zacząć pracę.

Nowe oprogramowanie bazuje na czytelnym schemacie konsoli Loupedeck. W górnej jego części wybiera się program, którego się używa, a następnie panel, którego funkcje chce się edytować. Zmiana ustawień następuje po naciśnięciu interesującego nas przycisku, a w nowym oknie można dopisać do niego nowe funkcje. Wybór jest bogaty, producenci zaoferowali niemal każdą funkcję dostępną w Lightroomie.

Podsumowanie

Konsola Loupdeck to nie tylko gadżet, ale i funkcjonalne urządzenie upłynniające bardzo pracę z programem Adobe Lightroom. Dzięki zastosowaniu wygodnych pokręteł i przycisków pogrupowanych w rodziny funkcji, można niemal bezwzrokowo edytować w prosty i szybki sposób każde zdjęcie. Kontroler oferuje dopisywanie funkcji wybranych przez użytkownika do trzech przycisków, przez co następuje większa personalizacja opcji. Oprogramowanie nie jest jednak do końca dopracowane, i niektóre z przycisków nie wyłączają wcześniej włączonych narzędzi, przez co trzeba w takich wypadkach „nienaturalnie” posiłkować się myszką lub skrótem klawiaturowym. Konsola Loupedeck nie zastępuje ani myszki/tabletu ani klawiatury, jest ich naturalnym uzupełnieniem. Wygodnym urządzeniem umożliwiającym precyzyjną kontrolę każdego z najważniejszych narzędzi korekcyjnych Lightrooma.

Po obrobieniu kilkuset zdjęć z użyciem konsoli Loupdeck, teraz gdy wróciłem do Lightrooma mając do dyspozycji tylko klawiaturę i myszkę, czuję jakbym zrobił krok wstecz, a moje dłonie odruchowo szukają na klasycznej klawiaturze pokręteł Loupdecka. Będąc na początku sceptycznie nastawionym do urządzenia, które na pierwszy rzut oka wygląda jak gadżet dla osób posiadających za dużo pieniędzy, muszę powiedzieć, że Loupdeck to jedno z najciekawszych narzędzi upłynniających pracę przy komputerze, dostępnych aktualnie na rynku.

Loupedeck+

Konsola Loupdeck okazała się takim sukcesem w środowisku fotografów, że producent nie spoczął na laurach, a przez cały czas od premiery pierwszej wersji pracował nad aktualizacją swojej konsoli. Aktualnie druga wersja zaczęła powoli pojawiać się na rynku, będzie dostępna również u nas za około dwa tygodnie. Wcześniej przeprowadzę dla Was również test i opiszę różnice między pierwszą a drugą wersją. Czy producent wziął do siebie sugestie i uwagi użytkowników? Sprawdzimy.

Tymczasem konsola – model który tutaj testowałem – jest dostępna w naszym sklepie w okazyjnie niskiej cenie. Jeżeli sami chcecie sprawdzić jak się pracuje na niej w Lightroomie, zapraszam na stronę graficzne.pl.

Podziel się tym ze znajomymi.

Zostaw komentarz